Październik to miesiąc MFKiG, podczas którego ludzie wydają ostatnie pieniądze na zakup swoich wymarzonych komiksów. Po powrocie do swych domostw zakopują się w nich na tak długo, jak pozwoliły fundusze w danym roku. Jako że nie byłem na festiwalu, postanowiłem zamówić sobie ze sklepu Gildii Komiksu kilka albumów, co też uczyniłem. A zaległości jeśli chodzi o komiksy na papierze mam sporo. Co kupiłem? Jak wrażenia? Już mowię.
"Batman: Hush".
Fabuła. O napisanym przez Jepha Loeba scenariuszu trudno mi wiele powiedzieć, w komiksie sporo się dzieje, jest to bardziej komiks akcji, niż kryminał, choć w sumie akcja toczy się wokół prowadzonego przez Batmana śledztwa. Wszystko zaczyna się, gdy ogromny mężczyzna w prochowcu porywa z ulicy powracającego ze szkoły Edwarda Lamonta IV, syna bogatego biznesmena. Porywacz żąda od rodziców chłopca dziesięciu milionów dolarów okupu. Batman odnajduje dzieciaka i tego, kto go porwał -Killer Croca. Dochodzi do walki, a w tym czasie ktoś... zresztą nieważne, fabuła jest skomplikowana i szczerze mówiac w trakcie czytania średnio byłem zainteresowany tym, kto za tym wszystkim stoi i dlaczego. Myślę, ze trochę zbyt wiele postaci zostało zaangażowane w całą historię
Rysunki. Grafika Jima Lee z tuszem Scotta Williamsa to najmocniejszy punkt tego komiksu. Zresztą, co tu dużo mówic, Lee jest bardzo dobrym rysownikiem, choć czasem odrobinę przesadza. Zwłaszcza przy rysowaniu kobiet, ich nogi potrafią być nienaturalnie długie :)
Kolor. Kolory Alexa Sinclaira są proste, czyste, może czasem zbyt czyste. Efektowne, czasem może efekciarskie (za dużo świateł). Ja bym to zrobił inaczej.
"Batman: Rozbite Miasto"
Fabuła. Wcześniej nie zwróciłem na to uwagi, ale "Rozbite Miasto" to kolejna historia, w której wszystko zaczyna się od dokonanej przez Killer Croca zbrodni. Tym razem jest to zabójstwo siostry drobnego gangstera, Angela Lupo, który z jakiegos powodu ukrywa się gdzies w Gotham. Batman przesłuchuje Croca, później dociera do Margo Farr, dziewczyny Lupo. W końcu wpada na jego trop. I wtedy zaczynają się kłopoty. Scenarzysta, Brian Azzarello pokazuje nam świat skomplikowany, ale wiarygodny, w którym każdy ma swoje miejsce. Podobnie jak w "Hush", tak i tutaj pojawia się wiele postaci z uniwersum Batmana, tu jednak postacie te nie starają sie tak mocno wyjść na pierwszy plan, kazdy jest tylko częścią większej całości, hierarchii. Również Batman. Mnie osobiscie przypomina on bardziej policjanta, niż superbohatera. Wzbudza strach, ale racjonalny strach. Szczerze mówiąc kojarzy mi się on z porucznikiem Kojakiem. Przestępcy go nie lubią, ale odpowiadają na jego pytania. Jest dla nich kimś groźnym, ale śmiertelnikiem. Kobiety traktuje z dystansem, ale pozwala sobie na flirt z Margo Farr. Pokazana przez Azzarello historia wciąga, a gdy docieramy do końca, okazuje się logiczna i spójna. Czego chcieć więcej.
Rysunki. Co do rysunków Eduardo Risso w tym komiksie mam mieszane uczucia. Są one gdzieś pomiędzy realizmem a uproszczeniem rodem z Sin City. Czasem są dobre i klimatyczne, a czasem jakby zrobione w pośpiechu.
Kolor. Te z kolei są autorstwa Patricii Mulvihill I szczerze mówiąc średnio mi się podobają. Puste przestrzenie jakie (zapewne celowo) co jakiś czas pozostawiał rysownik można było wykorzystac na dwa sposoby: albo wypelnic jednolitym kolorem, co bardzo fajnie wygląda na okładkach Dave'a Johnsona, albo spróbować zrobić cos bardziej skomplikowanego, nadac komiksowi więcej charakteru. Tymczasem to, co najczęściej dostajemy to gradienty, czyli takie trochę nie wiadomo co. Jak w przypadku kolorów w "Hush", ja bym to zrobił inaczej.
"Łauma"
Fabuła. Czego potrzebuje komiks? Historii pozwalających nam znaleźć się w miejscach, w których jeszcze nie byliśmy. Taką opowieść prezentuje nam własnie "Łauma", wykorzystuje pewne już istniejące, choć szerzej nie znane historie i tworzy z nich coś całkiem nowego. O "Łaumie" napisano już dużo, więc nie będę się powtarzał, powiem tylko, ze historia jest warta przeczytania, bajkowa, a jednocześnie trochę straszna (czyli taka, jakie tego typu opowieści powinny być). Karolu, Łaumo, idźcie tą drogą.
Rysunki. Bardzo zgrabna zabawa czernią i bielą. buduje świetny klimat, zwłaszcza ujęcia zimowe. Taki cartoon z detalami.
Kolor. Kolory zobaczyć możemy tylko na okładce i tu się przyczepię, tzn. niezbyt mi się ona podoba. Wiem, powtarzam się, ale ja bym to zrobił inaczej, choć w sumie nie wiem, jak.
Słowo na niedzielę #52
wczoraj





