Nowa seria w sieci?

sobota, 21 maja 2011

Nie umiem rysować szybko, cz.2.

Jak już pisałem w poprzednim odcinku, poszukuję metody rysunku, która zwiększy moją wydajność, nie odbijając się przy tym na jakości wykonywanych prac.

Przedwczoraj (chyba) zabrałem się zatem za prace nad planowanym i naszkicowanym już wcześniej szortem.

Najpierw może słowo wstępu. Parę miesięcy temu zacząłem robić serię krótkich historii. Zrobiłem dokładnie dwie, "Pięść Amgzai'a" oraz "Mistrz Ro". Moim pierwotnym założeniem było wykreowanie świata, który mógłbym potem powoli rozbudowywać. Jego historia miała być podzielona na trzy główne epoki: świat fantasy, świat superbohaterów oraz świat sci-fi. Zależnie od tego, na jaki rodzaj historii by mnie naszło, mógłbym zawsze narysować coś, co w tej rzeczywistości by się zmieściło. Podczas, gdy poprzednie szorty opisywały pewne wydarzenia z pierwszego okresu, ten, nad którym pracuję obecnie, ulokowany jest w drugim.
Poza problemami ze scenariuszem (temat, jaki sobie wybrałem w tej konkretnej historii jest dla mnie, jako niezbyt doświadczonego scenarzysty dość, nazwijmy to, niewygodny), nie miałem pewności jak zabrać się za to od strony graficznej. Tym bardziej można uznać za ryzykowne wybieranie sobie tej historii jako miejsca na eksperymenty z nowym stylem. Z drugiej strony jednak, chyba najlepszym sposobem sposobem na sprawdzenie się dla komiksiarza jest narysowanie pełnej historii. Na pojedynczych pracach zwykle instynktownie rysujemy rzeczy ze swojej "bezpiecznej strefy". Ja np. nie umiem rysować "kobiet płci odmiennej" więc rysuję głównie facetów. Scenariusz, jeśli ma sens, zmusza nas czasem do wyjścia z tej strefy.
No ale do rzeczy.

Plansza numer jeden.



Pierwotnie miała być rysowana w moim "starym" stylu, z wyraźniejszą kreską, kiedy jednak nałożyłem ją na pierwszy, wcześniej już pokolorowany kadr, uznałem, że coś trzeba zmienić. W końcu wyszło tak, jak wyszło. Na początku trochę się gubiłem, zamek w tle 1go kadru wyszedł mocno nienaturalnie, nie udało mi się zbudować poczucia przestrzeni. W ostatnim kadrze zdecydowałem się jednak pociągnąć całość nieco delikatniejszą, ale jednak, kreską.

Plansza druga.


Pierwszy kadr rysowany podobnie, kobieta oczywiście mi nie wyszła, choć z jej fryzury jestem nawet zadowolony.
Dalej jest chyba lepiej, w kolejnym kadrze udało mi się osiągnąć pewien poziom umowności, nie za dużo detali, odpowiednio do dystansu od obiektów itd. Trochę za jasno (choć nie wiem, jak to może wyglądać na waszych monitorach) bo ogólnie rzecz biorąc cała druga epoka tego uniwersum ma mieć klimat raczej przypominający Gotham City, a tu można odnieść wrażenie, że akcja dzieje się w prawie pełnym słońcu.
Kadr 3ci jest chyba ok, choć znów za jasno. Miało być ciemno, z włączoną z tyłu lampką i poświatą z telewizora.

Jak jest z prędkością pracy? No cóż, każda ze stron to około 3-4 godziny pracy (miałem gotowe szkice, więc można do tego doliczyć jeszcze jedną). Niewątpliwie jest postęp, bo zwykle trwało to co najmniej 6-7 godz. Z drugiej strony trzeba wziąć pod uwagę, że wtedy nie mierzyłem sobie czasu.

Co tak ogólnie zrobiłem inaczej? Na pewno mniej się skupiałem na detalach, starałem się bardziej zarysowywać kształty, a potem ewentualnie poprawiać detale już na samym końcu, wtedy, kiedy patrzyłem na ogół kadru,  i czułem, że "czegoś tu jeszcze brakuje". Myślę, że to może być klucz do zagadki.

Jest 05:28 i ciężko mi coś mądrego napisać, więc żegnam was i za jakiś czas się pewnie odezwę. Może z kolejnymi planszami, czy coś.

Elo krzywo.

2 komentarzy: